Cała droga do Warszawy przebiegła bez zakłóceń. Jechaliśmy 5 godzin z przerwami. Dawidek większość przespał. W Warszawie szybkie pobranie krwi - też bez większych zakłóceń. Dawidek trochę popłakał- wszak nikt nie lubi igły, ale pani pielęgniarka bardzo szybko załatwiła sprawę. Potem Dawid dorwał autobus i już o niczym nie pamiętał. I nawet później nie pokazał "ała" babci i dziadkowi. Teraz długie czekanie na wyniki. Wyślą nam mailem za 3 tygodnie. Mam nadzieję, że choć częściowo rozwieją moje wątpliwości, gdyż zachowanie Dawidka ostatnio dużo odbiega od normy. Niekiedy jest tak źle, że nawet nie reaguje na swoje imię, jego uwaga jest kilkusekundowa. Możecie sobie wyobrazić pokój po jego zabawie. Jeśli coś nie idzie po jego myśli wtedy wpada w szał. Gdy próbuję go uspokoić gryzie, ciągnie za włosy, szczypie i krzyczy. Mam nadzieję, że ten stan niedługo minie. Że wszystko się unormuje. Że to gluten wywołał ten stan i po jego odstawieniu (konieczne to było do prawidłowych badań) wszystko będzie jak dawniej. W lutym zaczynamy kolejną sesję Tomatisa. Mam nadzieję, że terapia uwagi słuchowej wyciszy go na tyle byśmy mogli wrócić do dalszych ćwiczeń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz