Dzień jak każdy. Ubieram Dawidka. Zaraz wyjedziemy do przedszkola. Jeszcze tylko czapka, szalik i można iść. Zamykam drzwi. Idziemy do auta. Dawid grzecznie czeka. Sadzam go w foteliku. Dawid patrzy na śnieg na butach. No właśnie. Gdzie są buty?! Rajstopy są w śniegu a buty.... zostały w domu. Odpięłam Dawidka i szybko do domu przebrać rajstopy i ubrać nieszczęsne buty.
Wiem, na pierwszy rzut oka śmieszna, wręcz komiczna sytuacja. Ale sens jest głębszy. Ukazuje, że Dawid jeszcze nie rozumie takich prostych sytuacji jak ubieranie butów przed wyjściem z domu. Mama kazała iść w skarpetkach to poszedł biedny po śniegu, nie protestował. Być może ma też mniejsze czucie w stópkach, bo może nie czuł zimna. Dla zdrowego dziecka oczywista rzecz, podpatrzona od dorosłego. Dawidek musi uczyć się wszystkiego i przychodzi mu to z wielkim trudem.
Wiem, na pierwszy rzut oka śmieszna, wręcz komiczna sytuacja. Ale sens jest głębszy. Ukazuje, że Dawid jeszcze nie rozumie takich prostych sytuacji jak ubieranie butów przed wyjściem z domu. Mama kazała iść w skarpetkach to poszedł biedny po śniegu, nie protestował. Być może ma też mniejsze czucie w stópkach, bo może nie czuł zimna. Dla zdrowego dziecka oczywista rzecz, podpatrzona od dorosłego. Dawidek musi uczyć się wszystkiego i przychodzi mu to z wielkim trudem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz