Dziś byłam z Dawidkiem na podwórku. Najpierw dosłownie 5 minut na rowerku, potem spacer w wózku po targowisku i zaliczyliśmy plac zabaw. Dawid kocha huśtawki. Niestety, w momencie gdy mielismy iść już do domu, zaczęło się po prostu piekło. Dawid zaczął histerycznie płakać, kłaść się na trawie, rzucać, ludzie na mnie patrzyli jak na wyrodną matkę, a ja byłam bezsilna. Dawid nie chciał usiąśc w wózku ani iść na nogach. Doszło do tego,że wyrwał jeden pasek w wózku, kilka razy przewrócił wózek a mnie uderzył. Po paru minutach, które dla mnie były wiecznością trochę się uspokoił. Wzięłam go na ręce a potem posadziłam w wózku. Pojeździliśmy trochę po osiedlu i pojechaliśmy do domu. Dawid okazał się zmęczony, bo niebawem usnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz