Turnus "Pierwsze Słowo" jest skierowany na naukę mowy metodą krakowską. Wersja zmodyfikowana, aczkolwiek skuteczna:)
Zajęcia odbywały się bardzo intensywnie. Dla ciekawych podam przykładowy rozkład dnia:
7.30-8.20 zajęcia z fizjoterapeutą, masaże twarzy itp
9.10-10.00 zajęcia metodą torowania głosek z logopedką
10.00-10.50 zajęcia metodą krakowską tj. wszystkie możliwe ćwiczenia pobudzające lewą półkulę mózgu
11.40-12.30 zajęcia metodą krakowską
12.30-13.00 obiad
13.00-13.50 zajęcia z fizjoterapeutą, masaże twarzy itp
13.50-14.40 zajęcia z arteterapii lub dogoterapia lub słuchanie płyt prof. Cieszyńskiej
15.30-15.55 zajęcia z arteterapii lub dogoterapia
18.05 basen, W.Sherborne, zajęcia relaksacyjne
Wrażenia z pierwszego dnia?
Strach co to będzie. Z pokoju dobiegał płacz, krzyk dzieci itp. Ale z czasem zrozumiałam, że niektóre dzieci po prostu robią wszystko by nie uczyć się i stymulują. Zwykle w trzecim dniu dzieci pracują już według trybu terapeutów.
No i okazało się, że Dawid jest wyjątkiem od reguły.
Dzień czwarty a Dawid dalej pokazywał, że nie pozwoli sobie na to czy owo. Trudny przypadek:)
Zamiast wywoływania głosek typową metodą krakowską do Dawidka trzeba było całkowicie zmienić podejście i okazało się, że Dawid potrafi powiedzieć parę słów. Oczywiście nie pokazał wszystkiego co potrafi.
Przykładowo pan Szymon-fizjoterapeuta do znudzenia przez całe zajęcie próbował wywołać u Dawidka wyraz "myje"- bezskutecznie.
Dawid pokazał całemu światu, że jest uparty jak osioł. Więc pan Szymon podszedł go z innej strony. I zaczęła się seria masaży twarzy rozluźniających narządy mowy.
Na zajęciach zwykle siedziałam z Dawidkiem ale z czasem Dawid przyzwyczaił się i nie musiałam być z nim na arteterapii i ćwiczeniach stymulujących lewą półkulę.
Turnus oprócz zalet miał też wady.
Dom, w którym mieszkaliśmy miał 3 wejścia. W części a i b mieszkały bo trzy mamy z dzieckiem a w części c były zajęcia. Każda część miała osobne drzwi wyjściowe. Nie było przejścia wewnętrznego tylko za każdym razem trzeba było się ubrać by przejść do części c. Czasami po 6 razy trzeba było się ubrać i malucha by wyjść i przejść do części c po czym po zajęciach wracało się do swojej części by znów za np.30-40 minut wrócić na kolejne zajęcia. Zimą takie przechodzenie jest dość uciążliwe.
Druga wada to fakt, że najbliższy sklep to 20 minut piechotą. I jest to jedyny sklep w okolicy.
Kościoła i apteki brak. Jedynie można zamówić taksówkę by zajechać do najbliższego miasta a to koszt ok.30 zł w jedną stronę.
Jak dziecko ma alergię to niestety trzeba zabrać ze sobą wszystko co niezbędne bo obiady to catering.
Ale zaletą jest jest to, że dziecko prędzej czy później zaczyna mówić i robi to coraz chętniej.
Dawidkowi pomogły masaże logopedyczne i jestem za nie bardzo wdzięczna panu Szymonowi i pani Agnieszce. Pani Asi dziękuję za trenowanie zdań trzywyrazowych i sylabowanie trudniejszych wyrazów. Dawidek zaczyna sam składać wyrazy. Pani Aneta pomogła Dawidkowi rozpoznawać literki i Dawidek chętnie teraz to robi w domu a pani Danusia rozbudziła w nim miłość do malowania i innych prac ręcznych co widać na zajęciach z arteterapii.
Na pewno jeszcze pojadę na turnus do Czarnego Lasu, bo mimo jego buntu efekty powoli zaczynam sama zauważać.
Zajęcia odbywały się bardzo intensywnie. Dla ciekawych podam przykładowy rozkład dnia:
7.30-8.20 zajęcia z fizjoterapeutą, masaże twarzy itp
9.10-10.00 zajęcia metodą torowania głosek z logopedką
10.00-10.50 zajęcia metodą krakowską tj. wszystkie możliwe ćwiczenia pobudzające lewą półkulę mózgu
11.40-12.30 zajęcia metodą krakowską
12.30-13.00 obiad
13.00-13.50 zajęcia z fizjoterapeutą, masaże twarzy itp
13.50-14.40 zajęcia z arteterapii lub dogoterapia lub słuchanie płyt prof. Cieszyńskiej
15.30-15.55 zajęcia z arteterapii lub dogoterapia
18.05 basen, W.Sherborne, zajęcia relaksacyjne
Wrażenia z pierwszego dnia?
Strach co to będzie. Z pokoju dobiegał płacz, krzyk dzieci itp. Ale z czasem zrozumiałam, że niektóre dzieci po prostu robią wszystko by nie uczyć się i stymulują. Zwykle w trzecim dniu dzieci pracują już według trybu terapeutów.
No i okazało się, że Dawid jest wyjątkiem od reguły.
Dzień czwarty a Dawid dalej pokazywał, że nie pozwoli sobie na to czy owo. Trudny przypadek:)
Zamiast wywoływania głosek typową metodą krakowską do Dawidka trzeba było całkowicie zmienić podejście i okazało się, że Dawid potrafi powiedzieć parę słów. Oczywiście nie pokazał wszystkiego co potrafi.
Przykładowo pan Szymon-fizjoterapeuta do znudzenia przez całe zajęcie próbował wywołać u Dawidka wyraz "myje"- bezskutecznie.
Dawid pokazał całemu światu, że jest uparty jak osioł. Więc pan Szymon podszedł go z innej strony. I zaczęła się seria masaży twarzy rozluźniających narządy mowy.
Na zajęciach zwykle siedziałam z Dawidkiem ale z czasem Dawid przyzwyczaił się i nie musiałam być z nim na arteterapii i ćwiczeniach stymulujących lewą półkulę.
Turnus oprócz zalet miał też wady.
Dom, w którym mieszkaliśmy miał 3 wejścia. W części a i b mieszkały bo trzy mamy z dzieckiem a w części c były zajęcia. Każda część miała osobne drzwi wyjściowe. Nie było przejścia wewnętrznego tylko za każdym razem trzeba było się ubrać by przejść do części c. Czasami po 6 razy trzeba było się ubrać i malucha by wyjść i przejść do części c po czym po zajęciach wracało się do swojej części by znów za np.30-40 minut wrócić na kolejne zajęcia. Zimą takie przechodzenie jest dość uciążliwe.
Druga wada to fakt, że najbliższy sklep to 20 minut piechotą. I jest to jedyny sklep w okolicy.
Kościoła i apteki brak. Jedynie można zamówić taksówkę by zajechać do najbliższego miasta a to koszt ok.30 zł w jedną stronę.
Jak dziecko ma alergię to niestety trzeba zabrać ze sobą wszystko co niezbędne bo obiady to catering.
Ale zaletą jest jest to, że dziecko prędzej czy później zaczyna mówić i robi to coraz chętniej.
Dawidkowi pomogły masaże logopedyczne i jestem za nie bardzo wdzięczna panu Szymonowi i pani Agnieszce. Pani Asi dziękuję za trenowanie zdań trzywyrazowych i sylabowanie trudniejszych wyrazów. Dawidek zaczyna sam składać wyrazy. Pani Aneta pomogła Dawidkowi rozpoznawać literki i Dawidek chętnie teraz to robi w domu a pani Danusia rozbudziła w nim miłość do malowania i innych prac ręcznych co widać na zajęciach z arteterapii.
Na pewno jeszcze pojadę na turnus do Czarnego Lasu, bo mimo jego buntu efekty powoli zaczynam sama zauważać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz