Łączna liczba wyświetleń

sobota, 10 listopada 2012

po turnusie i co dalej

Wróciłam z Dawidkiem z turnusu.
Z czterech walizek zrobiły nam się dwie. Jedna na kółkach i jeden olbrzymi plecak. Chciałam zrobić wszystkim niespodziankę (potem musiałam wszystkim powiezieć że sama wracam bo wszyscy chcieli po nas przyjeżdżać) i kupiłam bilety na IC w klasie drugiej. Wyjechaliśmy o 14.18 PKS-em spod naszego domku. Potem czekaliśmy godzinę na peronie na pociąg z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy Zachodniej. Na peronie- bo Dawid strasznie płakał w poczekalni. Gdy już doczekaliśmy się na pociąg i wsiedliśmy do niego Dawidek był wniebowzięty. Mógł oglądać cały przedział, by na końcu usnąć- tuż przed naszym przystankiem. Wzięłam plecak na plecy, torbę do jednej ręki i Dawidka do drugiej i wygramoliłam się z pociągu. W Warszawie nie bałam się, że się zgubimy i pomylimy perony gdyż wracaliśmy 31.10 i wszędzie chodzili informatorzy, którzy pomagali podróżnym. I znowu czekanie godzinę na peronie. Międzyczasie jechał inny pociąg, którym na szczęście nie zdecydowałam się jechać i całe szczęście bo był przepełniony. Gdy już dochodziła godzina, kiedy nasz pociąg miał przyjechać, podchodziłam do informatorów kilka razy by spytać czy aby wszystko się zgadza. No i pech, bo pociąg się miał spóźnić i jak się później okazało jakieś 20 minut. Gdy nareszcie dotarł wsiadłam do pociągu. Jedną walizkę wniósł mi młody wojskowy i utknęłam między przedziałami:) Pociąg ruszył. Ja z plecakiem na plecach, torbą w jednej ręce i Dawidkiem w drugiej nie umiałam się ruszyć. Odszukałam bilet. Okazało się, ze miałam rezerwację w wagonie 15 a byłam w 7. Przejście było tak wąskie, że musiałam czekać na zbawienie. I zbawienie przyszło w postaci konduktora. Szybko błagalnym głosem wypaplałam, że muszę sie dostać do innego przedziału, że jadę z dzieckiem niepełnosprawnym i czy pomoże. Konduktor popatrzył na mnie, na walizki i Dawidka, po czy zadzwonił do kierownika. I tak dzięki Dawidkowi dostaliśmy się do wagonu klasy pierwszej, do przedziału, który był zamykanym 6-osobowym z wtyczkami na kable od laptopów i klimatyzacją, bez żadnych opłat. Później pytali, czy mogą dojść do nas dwie osoby ale Dawid zaczął krzyczeć i pani konduktorka dała spokój. Przy wysiadaniu inni pasażerowie i konduktorka pomogła mi uporać się z Dawidkiem i bagażami.No i na zakończenie dodam, że czekał na nas mój mąż. Pierwszy raz się nie spóźnił:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz