Przepraszam, że tak długo nie pisałam. Najpierw komputer był w naprawie- wymiana klawiatury(dzieło Dawidka) potem siadł system a a na końcu ja i Dawid byliśmy chorzy. Dziś wróciliśmy też do domu ze szpitala, bo Dawidek miał ostrą biegunkę. Ale zacznę od początku. Sporo się bowiem wydarzyło w tym okresie. Dawid chodzi regularnie do przedszkola integracyjnego, gdzie ma przemiłą panią wychowawczynię, która bardzo chce by Dawidek wyszedł z autyzmu. Do przedszkola prowadzi go moja mama lub tata. Od stycznia będę prowadzić go ja, gdyż wybieram się na dalszy ciąg urlopu wychowawczego. W miarę regularnie jeździmy do ośrodka w Radzionkowie, gdzie Dawidek ćwiczy sprawność ruchową i uczy się słuchać poleceń. Byliśmy też w CTB w Gliwicach i mieliśmy parę spotkań z naszą panią logopedą. Jutro musimy stawić się na komisji w sprawie orzeczenia o niepełnosprawności. Oby wszystko poszło sprawnie. Dawidek za parę dni zacznie muzykoterapię na... skrzypcach:) Mama znalazła panią, która opowiadała jej jak jedna dziewczynka ze stwierdzonym autyzmem, która nic nie mówiła, w ciągu około 2 miesięcy zaczęła mówić.Szybciutko więc zadzwoniłam do tej pani, zamówiłam malutke skrzypce (269zł) i czekamy na dostawę (prawdopodobnie w ten piątek), potem się umówimy na pierwszą lekcję i mam nadzieję że Dawidkowi się spodoba. Poza tym cały czas masuję buzię Dawidkowi wibratorem logopedycznym. Powoli też przyzwyczajam go do słuchawek, gdyż mamy program do nauki mowy, a w styczniu jedziemy na terapię metodą Tomatisa. Ktoś by zapytał, dlaczego aż do Krakowa? W Krakowie mają najnowocześniejszy sprzęt tzw. aktywator mózgu. Wiedza o złożonych wzajemnych relacjach z tych dziedzin pozwoliła opracować narzędzie nazwane Uchem Elektronicznym, które przynosi efekty terapeutyczne. Aktywator Mózgu, będący jego udoskonaleniem, idzie dalej w głąb zagadnienia. Dzięki nowoczesnej budowie daje techniczną możliwość docierania znacznie szybciej i dużo precyzyjniej do specyficznych obszarów wymagających stymulacji. Niebawem będzie link do ośrodka. Koszt pierwszej fazy to 1800zł (pierwsze 2 tygodnie po 3godziny dziennie od poniedziałku do soboty,czyli 50 zł za godzinę) potem są 2 miesiące przerwy i ...niestety nie zapamiętałam ile godzin potrzeba w drugiej fazie. Wiem, że niektórzy rodzice ze Śląska codziennie przyjeżdżają do Krakowa, ale wg mnie wychodzi to o wiele drożej i jest przede wszystkim bardzo męczące dla dziecka. Dlatego wybrałam drugą opcję czyli nocleg w Krakowie przez 2 tygodnie. Wiadomo, noclegi w Krakowie są dość drogie i ogólnie ciężko coś znaleźć w centrum na tak długi okres. Ale znalazłam. Do ośrodka będzie ok. 10 min pieszo a do centrum 30 minut. Warunki w miarę dobre, łazienka wspólna na dwa pokoje, kuchnia ogólnodostępna, ale wifi jest więc laptop można wziąść. Właściciele hotelu też mają dziecko autystyczne. Za okres pobytu od 2.01 do 15.01 zapłacimy aż 700zł. Poza Tomatisem zapisałam Dawida na turnus rehabilitacyjny do Zabajki.Taki turnus trwa 2 tygodnie i kosztuje 4900zł. Jak się uda, jak nazbieramy pieniążki to pojedziemy w drugiej połowie sierpnia. Na koniec parę zdań na temat postępów Dawidka. Dawid potrafi pokazać głową, pupę,uszko, oczko, nosek, buzię. Potrafi pokazać gestem "pomóż" i "jeść" Próbuje naśladować odgłos konia tzw. tupot za pomocą języka. Potrafi zanieść talerzyk, kubek do kuchni, podać sweter dziadkowi. Umie powtórzyć po kimś jakąś czynność. Mniej się denerwuje. Potrafi samodzielnie pić z kubka- czasami coś wyleje ale się stara. Ma maskotę misia, do której sam się tuli. Sam ładnie bawi się w drogę autkami, ostatnio nawet sam zaczął się bawić w "kuchnię". Umie ciąć nożyczkami. Polubiał ciastolinę, wałkuje, robi pieczątki. Już nie przeszadzają mu tak bardzo brudne ręce. Zaczyna przygodę z farbkami. Muszę wspomnieć że tylko w pierwszych dwóch dniach płakał w przedszkolu i to tylko przez chwilkę a teraz się cieszy- nie boi się nowych miejsc. Teraz pobyt w szpitalu też bardzo dobrze zniósł. Lekarze byli zdziwieni, że on ma zespół autystyczny, bo prawie wcale nie ujawniał cech autystycznych. Nie bał się badań i nawet wenflon dzielnie nosił i nie wyrywał, pilnował swojej kroplówki by przypadkiem nie wyrwać rurki, i chyba rozumiał jak lekarka powiedziała że za kilka godzin wychodzimy ze szpitala, bo nagle odzyskał siły, biegał, śmiał się i mnie ciągle całował. Aha i Dawid powoli uczy się kolorów i kształtów. No, to chyba w skrócie tyle co się wydarzyło przez ten długi czas. Będę zmykać bo jutro ciężki dzień. Buziaki, pa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz